niedziela, 27 października 2013

Pisałam ostatnio, ze sezon zamknięty, wszystko zrobione... ale... wczoraj dosadziłam 40 krzaczków malin :) aż w 3 miejscach. Trochę na słońcu, trochę żeby się "odgrodzić" od sąsiadów... Trochę jeszcze pograbiłam - tak piękna pogoda była! po 17.00 było nadal 18 stopni, a ja latałam w krótkiej koszulce ;) Cudnie. Najbardziej lubię ten moment, gdy "po robocie" mogę usiąść na drewnianym schodku werandy i patrzeć na słońce (wczoraj tak pięknie zachodziło!). "Mały Japończyk" w postaci mojej Mamy robi masę zdjęć, więc pewnie z wczoraj też coś się znajdzie.

To była super efektywna i aktywna sobota!

Teraz się martwię, bo przy tej temperaturze moje rośliny się uparują pod tą agrowłókniną. Poza tym martwię się, czy cebulaste nie puszczą czegoś, co im obmarznie i wtedy na wiosnę nici z rabatki cebulowej :( No ale to mój pierwszy sezon, więc empirycznie doświadczę. Tak się trzęsę nad tymi roślinami, że nie wiem czy nie przedobrzę. Nie mam podejścia jak moja Mama - sadź, co ma urosnąć to będzie rosnąć, a resztę się wytnie. Skoro wkładam w coś tyle pracy (i pieniędzy też) to chciałabym o to właściwie dbać.

Dziś udało mi się obejrzeć program ogrodniczy - to dzięki zmianie czasu, bo te ogrodnicze programy są strasznie wcześnie rano!

Dziś znów 20 stopni i piękne słońce! Po wrześniowym "załamaniu" pogody, które trwało jakiś tydzień, mamy naprawdę pięknie polską złotą jesień!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz